Teatr na Żywo działający przy Szkole Podstawowej im. Marii Konopnickiej w Brzeźnie wystawił sztukę Ingi Dowlasz „Felicja złodziejka”. To opowieść przede wszystkim o rodzinnych relacjach i potrzebie autentycznej komunikacji w rodzinie.
Bohaterką sztuki jest Felicja, dziewczynka, która marzy o lalce Barbie, lecz rodzice z rezerwą podchodzą do tego pomysłu: Czy ona musi mieć wszystko to samo, co inne koleżanki?, mówi mama Felicji.
Dziewczynka, chcąc zdobyć upragnioną lalkę, podkrada z torebki mamy recepty i przekazuje je koleżance, niby na leczenie jej babci, za co ma dostać Barbie. W pewnym momencie dochodzi jednak do niemal tragicznego zdarzenia. Okazało się, że recepty trafiały do innej nastolatki, która podrabiała je i w wyniku przedawkowania pozyskiwanych w ten sposób leków trafiła w poważnym stanie do szpitala. Ta sytuacja okazuje się katalizatorem zmian. Najpierw Felicji śni się jej mama, która dokonuje nad nią sądu: Jesteś winna najcięższych zbrodni. Jesteś winna, winna, winna! Wynoś się z domu!. W tym samym śnie pojawia się również jej tata, który nazywa ją złodziejką.
Felicja po przebudzeniu mówi, że jak dorośnie, nigdy nie będzie krzyczeć na swoje dziecko. Zawsze zapytam: „córeczko, czemu jesteś taka smutna? A może zrobiłaś coś złego i boisz się przyznać? Możesz mi wszystko, wszystko powiedzieć.
Później ma wizję, w której pojawia się jej babcia, i której przyznaje się do kradzieży recept. W końcu przyznaje się do wszystkiego na jawie, najpierw tacie, później mamie, bo jak w wizji powiedziała babcia, prawda leczy.
Tata przyznaje się do tego, że w dzieciństwie ukradł rower. Ale jego mama stwierdziła, że oboje są winni, bo on ukradł, lecz ona nie miała wiele czasu dla niego, żeby z nim rozmawiać, jak z dorosłym, o wszystkim. To podchwyciła Felicja i zwróciła się do ojca: To teraz musisz ze mną rozmawiać jak z dorosłą. A nie tylko w kółko to samo, jak było w szkole, co zadane, ubierz czapkę, umyj zęby, włóż aparat. A jak ja coś powiem, to ty od razu: „tak się nie mówi”. Już nie jestem dzieckiem, do cholery!
Mama po usłyszeniu prawdy początkowo jest w szoku i wpada w złość, ale ostatecznie wybacza córce. W końcu postanawiają, że będą z sobą rozmawiać często i o wszystkim.
Niespodzianką po widowisku było nagranie, na którym Inga Dowlasz mówiła do obecnych na spektaklu:
– Często słyszę pytanie, czy „Felicja złodziejka” opowiada autentyczną historię. I tak, i nie. Tak, ponieważ każda z tych cegiełeczek, z tych maleńkich scen przydarzyła się. Tyle, że komuś innemu i w innym czasie. A co jest moje? To oczywiście konstrukcja i jeszcze coś. To przekonanie, że nawet najtrudniejsza sytuacja, może właśnie dlatego, że jest trudna, może stworzyć i jakieś dobro wypłynąć – mówiła autorka sztuki.
Spektakl został bardzo dobrze zagrany i zrealizowany pod względem światła i dźwięku.
Obsada: Karina Grabarek, Agata Kwiatkowska, Liliana Turnicka, Blanka Furmańska, Urszula Zimna i Maksymilian Andrzejewski.
Reżyseria: Małgorzata Pawłowska i Mateusz Olejniczak.
Realizacja: Marek Wojciechowski.
Współpraca: Gminny Ośrodek Kultury w Brzeźnie.
Spektakl był adresowany do młodzieży ze szkół podstawowych. Został wystawiony w Gminnym Ośrodku Kultury w Brzeźnie dwudziestego czwartego i dwudziestego piątego marca.