Największym atutem Gminnego Ośrodka Kultury są ludzie, jest ta tradycja, którą ci ludzie stworzyli, a najsłabszą stroną jest niestety baza. I to wszyscy widzimy – mówi Pawłowi Markowskiemu Urszula Kucharska, Dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury w Brzeźnie.
Od pierwszego września sprawuje pani funkcję dyrektora GOK-u w Brzeźnie. Jak się pani czuje na tym stanowisku? Już zaaklimatyzowana?
Pierwszego września spotkała mnie miła niespodzianka ze strony współpracowników. Takie słodkie przyjęcie, przepiękne kwiaty. Czuję się jeszcze troszeczkę niepewnie, ale życzliwie i miło.
A podjęła już pani jakieś decyzje, jako dyrektor?
Na razie się wdrażam. Zapoznaję się z dokumentami, z projektami, które są w trakcie realizacji. Pierwsze decyzje, to ustalenie spotkań z instruktorami, a później ze wszystkimi podmiotami, mieszkańcami, stowarzyszeniami czy jakimiś lokalnymi strukturami działającymi na terenie gminy Krzymów.
A jaką wizję GOK-u będzie pani realizować?
Wizję życzliwego GOK-u, otwartego na współpracę, na pozyskiwanie środków zewnętrznych, na tworzenie nowych inicjatyw, ale przede wszystkim na kontynuacji wielu dobrych działań, które zostały zapoczątkowane przez dyrektora Krzysztofa Kędziorę i pracowników Gminnego Ośrodka Kultury w Brzeźnie oraz zatrudnionych tu instruktorów. Widzę, że kadra jest wspaniała, to są ludzie z pomysłami, nastawieni życzliwie. To są profesjonaliści i wiedzą, co robią, dlatego pierwszym filarem będzie ciągłość tego, co już jest. Później jestem otwarta na pomysły mieszkańców gminy Krzymów. Każdy będzie mógł się wypowiedzieć. Posłucham dzieci i młodzieży, posłucham rodziców, posłucham seniorów, posłucham wszystkich tych, którzy stoją na czele różnego rodzaju organizacji i instytucji. Na pewno będzie to wiele ciekawych pomysłów, zapewne nie uda się ich wszystkich zrealizować, chociażby ze względu na bazę, środki finansowe, ale na pewno te najbardziej realne będziemy starali się wcielać w życie.
My się znamy, ponieważ przez prawie trzydzieści lat była pani dyrektorem szkoły podstawowej w Brzeźnie, a przez pewien czas zespołu szkół i mieliśmy okazję współpracować.
Tak, trochę się znamy i zapewne się też lubimy. Wiele działań udało nam się zrealizować wspólnie. Zresztą, kiedy powstawał ten ośrodek, jeszcze zanim powstał GOK, to takie centrum powstawało, nazwane było ośrodkiem strażacko-kulturalno-sportowym. I tak, może nieskromnie, powiem, że też mam swój dosyć duży udział w tworzeniu tego ośrodka. Pisałam projekty na wyposażenie, pamiętam jeszcze jako dyrektor szkoły przyjeżdżałam tutaj na prośbę pana wójta Tadeusza Jankowskiego wybierać kolory farb, rozmawiać z firmą, która ten ośrodek budowała, pisałam projekt na otwarcie tego ośrodka, więc jest to też takie moje drugie „dziecko” po szkole podstawowej w Brzeźnie. Dlatego tym bardziej miło mi jest, że mogę swoją karierę zawodową zakończyć tutaj, w ośrodku.
A to doświadczenie jako osoby zarządzającej szkołą przyda się w GOK-u?
Na pewno jest to nieco inny rodzaj doświadczenia. Tam pracowałam z prawie sześćdziesięcioma pracownikami, tam na co dzień spotykałam się z czterystoma dziećmi oraz ich rodzicami. Tu jest troszeczkę mniejsza grupa do współpracy, ale na pewno wiele działań związanych z prowadzeniem instytucji okaże się pomocnych.
Jakie jest pierwsze, najważniejsze według pani, wyzwanie, jeśli chodzi o GOK?.
Mam wiele wyzwań. Nie o wszystkich chciałabym jeszcze mówić, ale na pewno pierwszym wyzwaniem jest pozyskanie jak największej grupy dzieci i młodzieży, która by uczestniczyła w zajęciach, bo chcemy, żeby te dzieciaki i młodzież popołudnia spędzały nie przy komputerze, ale tutaj na bardzo ciekawych zajęciach. Jak wcześniej wspomniałam, instruktorzy to doświadczona kadra, kadra z pomysłami, więc oferują tu wiele ciekawych zajęć. Jesteśmy też otwarci na inne pomysły. Jeżeli będzie potrzeba stworzenia nowych inicjatyw, to jak najbardziej to zrobimy.
Życzę pani zrealizowania wszystkich planów. Dobrej pracy po prostu.
Nie wiem, czy się uda wszystkie plany zrealizować. Największym atutem Gminnego Ośrodka Kultury są ludzie, jest ta tradycja, którą ci ludzie stworzyli, a najsłabszą stroną jest niestety baza. I to wszyscy widzimy, że tu są ogromne potrzeby, że wszystkie pomieszczenia są eksploatowane od rana do późnego wieczora, chór często rozpoczyna swoje próby o godzinie dwudziestej. I bardzo by mi zależało, żeby poszerzyć bazę. Ja zdaję sobie sprawę , że budżet gminy Krzymów na razie nie pozwala na takie przedsięwzięcia, ale już się powoli przyglądam tym zewnętrznym środkom, gdzie można by pozyskać pieniądze na rozbudowę zaplecza tego ośrodka. Ale też na miękkie projekty, które są związane z człowiekiem, czyli dla seniorów, dla rodzin, dla dzieci, dla młodzieży, dla współpracowników, dla których też jest bardzo ważne doskonalenie się. I na wyposażenie GOK-u. A poza tym też przed nami taki cichy pomysł na rozszerzenie działalności teatralnej GOK-u. W związku z tym, że pan dyrektor Krzysztof Kędziora awansował na stanowisko dyrektora teatru w Gnieźnie, chcielibyśmy nawiązać kontakt z tym teatrem, chcielibyśmy zorganizować wyjazdy, tak zwany autobus teatralny, tutaj zapraszać aktorów, instruktorów. Bo dla dzieciaków i młodzieży to jest bardzo ważna umiejętność takiej autoprezentacji, a te warsztaty teatralne, prezentacja młodych talentów na scenie, to jest taki krok i inwestycja w przyszłość.