Uczestnicy zebrania w sali obrad przysłuchujący się przebiegowi spotkania

NIEZADOWOLENIE MIESZKAŃCÓW. PLAN OGÓLNY DO ZMIANY

Radni odroczyli przyjęcie Planu Ogólnego Gminy Krzymów. Decyzja została podjęta dwudziestego szóstego sierpnia na trzydziestej drugiej sesji.

O zdjęcie tego punktu z porządku obrad poprosił wicewójt Roman Gęziak, tłumacząc prośbę tym, że po konsultacjach z mieszkańcami trzeba ten dokument dopracować. Jego wypowiedź doprecyzował Leszek Staszak, Przewodniczący Rady Gminy Krzymów, mówiąc że w ramach konsultacji społecznych, które zakończyły się w piątek, dwudziestego pierwszego sierpnia, zgłoszono osiemdziesiąt siedem wniosków do planu ogólnego. Dodatkowo wpłynęło pismo mieszkańców Ignacewa, Potażnik i Bolesławowa, podpisane przez ponad sto pięćdziesiąt osób. W związku z tak dużą liczbą uwag dokument nie został jeszcze odpowiednio przygotowany ani zmodyfikowany zarówno pod kątem uwzględnienia wniosków formalnych, jak i oceny, które z nich mogą zostać wprowadzone do planu ogólnego. Dlatego podczas poniedziałkowego posiedzenia komisji, dwudziestego czwartego sierpnia, wspólnie z pracownikami urzędu podjęto decyzję o przesunięciu dalszej procedury na późniejszy termin. Jeśli uda się przygotować plan ogólny wraz ze wszystkimi korektami, poprawkami i uwzględnionymi wnioskami, dokument wróci pod obrady najwcześniej pod koniec października.

Na sesję przybyli mieszkańcy. Jedna grupa protestuje przeciwko rozszerzeniu stref górnictwa między Potażnikami a Ignacewem. Reprezentowała ją Mirosława Kowalska, pochodząca z Potażnik mieszkanka Wilczyna, która mówiła o negatywnych konsekwencjach dla życia i zdrowia mieszkańców, stanu infrastruktury drogowej i mieszkaniowej oraz zasobów przyrodniczych w sytuacji, gdyby kopalnia powstała na tak dużym obszarze (według planu obejmującym ponad siedemdziesiąt hektarów). Na ten temat pisaliśmy w artykule „Protestują przeciwko rozszerzeniu strefy górniczej”.

O wypowiedź na temat kopalni w Potażnikach został poproszony obecny na sali były wójt, Tadeusz Jankowski.

– Jeżeli chodzi o żwirownię, udokumentowane złoża już były w latach pięćdziesiątych. (…) I wtedy tam się nic nie działo, ale te złoża tam były. I teraz – to, co powiem jest okrutne – gdyby właściciele gruntów  nie sprzedali, nie zgodzili się na to, że te udokumentowane złoża ktoś będzie mógł eksploatować, to by się nic do tej pory nie działo. Prawda jest taka, że część właścicieli już sprzedała, druga część myśli. Moja propozycja: wystarczy, że właściciele tych gruntów nie sprzedadzą i nawet jak rada gminy uchwali ten plan, to tam się nic nie będzie działo bez zgody właściciela – mówił Tadeusz Jankowski.

Przybyła na sesję wójt Danuta Mazur dodała, że wszystko było przygotowane do uchwalenia planu ogólnego.

– Jednak z uwagi na to, że powzięłam informację od pana urbanisty, że możemy okroić te tematy związane z wyrobiskami, stąd umówiliśmy się, że to nie będzie kosmetyczna zmiana, dlatego zdecydowaliśmy procedować, i radni wszyscy na poniedziałkowej komisji wyrazili jednogłośną zgodę, żebyśmy bardzo poważnie państwa problem potraktowali i uzgodniliśmy, że wyrazimy zgodę na przeniesienie tylko koniecznych, tych udokumentowanych tak zwanych zbilansowanych złóż, które „świecą się” w zasobach MIDAS-u (mapy surowców mineralnych w Polsce – przyp.red.) i to musimy zrobić podobno bezwarunkowo – mówiła Danuta Mazur.

Pod koniec sesji udało się ustalić, że w MIDAS-ie jest około czterdziestu pięciu hektarów udokumentowanych złóż w Potażnikach i Głodnie-Walewie.

Projekt planu po wprowadzeniu zmian zostanie przedstawiony do konsultacji. 

Drugą grupę gości sesji stanowili mieszkańcy skarżący się na uciążliwości związane z działalnością firm Bioproten, BoneSelect i BoneSelecte – Pro. W Brzezińskich Holendrach. Nieustannie chodzi o uciążliwe zapachy, hałas i plany budowy biogazowni. Mieszkańcy wyrazili swoje niezadowolenie z sierpniowego spotkania z przedstawicielami tych firm. Uznali, że niczego one nie zmieniają.

– I dlatego u nas powstaje taka decyzja, że kierujemy sprawę do sądu. Bo nie ma drogi pojednania – mówił jeden z mieszkańców. Dodał, że przez decyzje wójt, w Brzezińskich Holendrach zamiast jednej teraz działają trzy uciążliwe firmy.

Danuta Mazur mówiła w odniesieniu do brzydkich zapachów i zapowiedzi skierowania sprawy do sądu, że wydając decyzje, zawsze się z tym liczy.

– Dlatego dobrze, że zanim podpiszę się pod jakąkolwiek decyzją, to organy muszą się wypowiedzieć. To nie jest tylko moja decyzja. I na podstawie tego wszystkiego, co stwierdzone, ja mogę podjąć decyzje. Staram się podejmować najbardziej słuszne. Tu mówimy o tych złych stronach i ja ich absolutnie nie neguję. Absolutnie. Jak powiedzieliśmy też, wszystko, co będzie można, w naszej mocy, zrobimy, żeby tych odorów było jak najmniej. Powiedziałam, że jestem z państwem i niezależnie, czy pójdę do sądu, czy nie pójdę, to jestem – mówiła wójt.

Inna mieszkanka, Ewelina Skitek, zapytała Danutę Mazur między innymi o to, czy gmina może wskazać inną lokalizację biogazowni niż Brzezińskie Holendry. Wójt odpowiedziała, że gmina podpowiada przedsiębiorcy inną lokalizację, żeby uciążliwość biogazowni była mniejsza. Mówiła, że jednym z takich miejsc jest południowa część gminy, w lasach za autostradą. Dodała też, że do wydania decyzji o budowie biogazowni jest jeszcze daleka droga, a przy jej wydawaniu interes mieszkańców będzie na pierwszym miejscu.

Masz pytania?

Skontaktuj się z nami, postaramy się rozwiać wątliwości.

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies.