Szczepidło: Urodziła się w domu, wśród najbliższych

Wójt Gminy Krzymów Danuta Mazur i Kierownik Urzędu Stanu Cywilnego w Krzymowie, Iwona Kubiak- Klejna, odwiedziły rodzinę, która powitała na świecie swoje dziecko w domowym zaciszu. To bardzo rzadkie zjawisko w dzisiejszych czasach, kiedy większość porodów odbywa się w szpitalach.

 

 

Do spotkania doszło dwudziestego siódmego czerwca. Panie obdarowały małą Rozalię body z herbem gminy, a pozostałą dwójkę dzieci gminnymi koszulkami. Rodzice otrzymali list gratulacyjny i wiązankę kwiatów.

Rodzice Rozalii to Agnieszka i Dominik, którzy mieszkają w Szczepidle. Mają już dwoje starszych dzieci: sześcioletnią córkę, Alicję i czteroletniego syna, Ludwika.

Poród domowy był ich świadomą decyzją.

– To była bardzo świadoma decyzja. Wpłynęła na nią chęć bycia razem z rodziną i porodu w domowej atmosferze, w spokoju, bez pośpiechu, bez różnego rodzaju procedur medycznych i przede wszystkim w naszym najbliższym otoczeniu – mówi Agnieszka Łuczak.

Oczywiście nie oznaczało to, że poród odbył się bez profesjonalnej asysty.

– Przyjechały do nas położne, które objęły opiekę nade mną, będącą jeszcze ciężarną kobietą. Panie były już pod telefonem długo, długo wcześniej, ze względu na to, że nigdy nie wiadomo, kiedy poród się zacznie. Tak że przyjechały do nas tego dnia z zachowaniem wszelkich niezbędnych pomocy. Towarzyszyły nam od szesnastej do godziny drugiej w nocy, tak że przez cały okres trwania porodu były z nami – mówi Agnieszka Łuczak.

Również tata uważa, że poród domowy był dobrym pomysłem.

– Każdy z tych porodów był inny. To jest trzecie dziecko. Wcześniej były inne emocje. W szpitalu był taki strach, niepewność, jak to w ogóle będzie wyglądało. Teraz bardziej już opanowanie, spokój i myślę, że poród domowy ma zupełnie inne emocje. Na pewno bardziej spaja rodzinnie: jesteśmy wtedy razem ze sobą, nikt nam nie przeszkadza, możemy się skupić na tym, co jest teraz dla nas ważne: na tym, żeby dziecko było zdrowe, żeby mama czuła się komfortowo, bezpiecznie, kochana. Były też dzieci, które niezupełnie bezpośrednio uczestniczyły w tym, ale tuż po porodzie miały okazję przytulić swoją siostrę, przytulić mamę i nie musieliśmy czekać na wypis ze szpitala, na powrót, na te wszystkie inne rzeczy – mówi Dominik Krzyżanowicz.

Starsze rodzeństwo bardzo dobrze przyjęło pojawienie się w domu małej Rozalii.

– Są bardzo opiekuńczy, empatyczni i na zmianę śpiewają piosenki, kołysanki. Przytulają ją, głaszczą. Alicja była praktycznie z nami tuż po porodzie i przywitała swoją młodszą siostrę. Ludwik dopiero następnego dnia, obudził się o godzinie dziewiątej rano, przyszedł do nas do sypialni i zapytał: mamo, tato, kiedy w końcu będę miał brata lub siostrę? Mówię: chodź synuś, leży tutaj obok ciebie, masz szansę ją przytulić. Tak że od pierwszych chwil jej życia, starsze rodzeństwo zatroszczyło się o nią najlepiej, jak potrafiło – opowiada Agnieszka Łuczak.

Oboje rodziców deklarują, że jeśli zdecydowaliby się na jeszcze jedno dziecko, to poród i tym razem odbyłby się w domu.

Poród domowy to forma rodzenia dziecka poza placówką medyczną, z udziałem wykwalifikowanej położnej lub lekarza. W Polsce jest to legalne i dozwolone.

Serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie plików cookies.

Skip to content